This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 2: Nowy miecz dla Gourriego!

Tego samego dnia, ale wcześniej o świcie i w miejscu oddalonym o wiele kilometrów od domu Fili.
Nad pewnym jeziorem w lesie, tuż po świcie, w obozowisku przyjaciół, obudziła się Lina Inverse.
-Pobudka! – wrzasnęła po chwili czarodziejka, na co Zel i Amelia poderwali się, a tylko Gourry dalej spał.
-Lina, co tak krzyczysz?! – jęknął pod nosem Zel.
-Panienko Lino, dlaczego pani nas tak wcześnie budzi? – powiedziała zaspana księżniczka.
-Jak ja nie śpię, to i wy nie śpicie! – powiedziała Lina.
-Gourry nawet nie zareagował na twoją pobudkę, Lino! – zauważył z lekkim przekąsem Zel.
-To normalne! On reaguje tylko na jedno! Jedzenie! – powiedziała Lina.
-Jedzenie?! Gdzie? – zerwał się ze snu szermierz.
Lina po chwili dała mu po głowie.
-Ała! Za co? – jęknął blondyn łapiąc się za głowę i rozmasowując sobie guza.
-Gourry, kretynie! Czy ciebie zawsze trzeba specjalnie budzić?! – powiedziała Lina.
-Lubię spać, czy to przestępstwo? – powiedział Gourry.
-W twoim przypadku przestępstwem jest brak mózgu! – warknęła Lina.

Po chwili już skończyli tą wymianę zdań.
-Gourry, idź upolować, w pobliskim lesie, śniadanie! Zel, ty zbierz chrust na
ognisko! – zarządziła Lina.
-A ty z Amelią, co będziecie robiły? – spytał Zel.
-My się wykąpiemy! Jeszcze są jakieś sprzeciwy? – powiedziała słodkim głosem Lina.
-Nie, nie ma! – odpowiedział Zel.
Gourry i Zelgadis poszli wykonać polecenia Liny.

Po około minucie dziewczyny rozebrały się do kąpieli, nie kąpały się jednak długo, ponieważ woda była strasznie zimna, a fireballe nie pomogły dużo w ogrzaniu wody.

Jakiś czas po tym jak dziewczyny się ubrały, wróciła męska część drużyny.
Zelgadis z chrustem.
Gourry zaś niosąc dużego niedźwiedzia i jakiegoś dużego ptaka nielota.
Upiekli te zwierzęta na ognisku, a potem zjedli.

Po śniadaniu zwinęli obóz i udali się w dalszą drogę do pewnych nawiedzonych ruin starożytnego zamku.

Droga do tych ruin była bardzo spokojna i bez przeszkód dotarli przed bramę zrujnowanego zamku akurat w czasie zmierzchu.
Lina zdecydowała, że wchodzą tam od razu.
Lina, Amelia oraz Zel oświetlali drogę rzuconymi lighinghami.

Pierwsze kilkanaście korytarzy było pustych, dopiero, gdy weszli dalej zaczęły się pojawiać zjawy, jednak dla drużyny nie były one żadnym wyzwaniem.

Po pewnej liczbie takich potyczek, drużyna doszła do głównej sali, gdzie spotkali pewnego mazoku, który był panem tego miejsca.
-Przyszły kolejne ofiary! – powiedział mazoku.
-Mazoku tak myślałam! – mruknęła pod nosem Lina, która nie wyglądała wcale na mocno przejętą spotkaniem z mazoku średniego poziomu.
-Głupi ludzie, którzy nie doceniają mocy mazoku! – powiedział ten mazoku.
-Głupi?! – mruknęła Lina wściekle. – Ciemność zmierzchu i zmroku, pochowana w szkarłatnej krwi strumieniu, gdzie moc twoja rośnie! – mówi pod nosem Lina.
-Lina, chyba nie chcesz?! – powiedział Zel przestraszony, gdy usłyszał, że Lina szepcze inkarnacje Dragon Slave.
-Na twe wielkie imię składam przysięgę ciemności! Mocą twoją przysięgam zniszczyć głupców, którzy stoją na drodze naszej! – dalej szeptała Lina. – Dragon Slave! – to już krzyknęła i wypuściła zaklęcie na mazoku.
Wybuch zaklęcia zniszczył tego mazoku, razem z całą okolicą.
Lina pokazała znak victory.
Znaleźli magiczny miecz, który zdołał przetrwać siłę zaklęcia Liny.
Na tym mieczu lśniły starożytne runy, albo smoków albo elfów.
Ten miecz po sprawdzeniu czy nie jest obłożony klątwą, przez władającą magią część drużyny, został dany Gourriemu, jako jego nowa broń.


wróć

Komentarze