This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 6: Mały Val!

Po opuszczeniu miasteczka Maris skierowali się w kierunku pobliskich gór Nardler, przez które muszą przejść aby dojść do celu.

Kilka godzin później, idą górskim wąwozem pośrodku, którego przepływa górska rzeczka.
Po kolejnych kilkunastu minutach, postanowili się zatrzymać na odpoczynek, tempo marszu mieli bardzo szybkie.

Filia usiadła i położyła sobie na kolana jajko, ledwie to zrobiła, a jajko zaczęło się wykluwać.

Po następnych kilku minutach na świat przyszedł z powrotem starożytny smok o imieniu Valteria zwany zdrobniale jako Val.

Mały Val nie był bezradny jak noworodek człowieka, gdyż starożytne smoki po wykluciu już umieją się samodzielnie poruszać i dużo rozumieją.
-Valteria… Val synku, ubierz te ciepłe ubranie! – powiedziała Filia podając Valowi ciepłe ubranie przygotowane na wypadek, gdyby wykluł się podczas wyprawy.
-Mama?! – powiedział Val i ubrał się w te ubranie.
-To są Luna, Lina, Amelia, Shi, Gourry, Zelgadis ale możesz mówić Zel oraz Xellos! – rzekła Filia przedstawiając Valowi resztę drużyny. – Ja mam na imię Filia! – dodała.
-Ciocia Luna, ciocia Lina, ciocia Amelia, ciocia Shi, wujek Gourry, wujek Zel, wujek Xellos, tak mamo Filio?! – spytał Val.
Wszyscy spojrzeli po sobie i kiwnęli głowami, czemu nie.
-Tak, możesz tak mówić! – powiedziała Filia do małego starożytnego smoka.
-Chodź, mały, zbierzemy drewno na ognisko! – powiedział wesoło Xellos do małego Vala.
-Dobrze, wujku! – powiedział Val.
Xellos wziął małego na ręce i wleciał na górę ściany wąwozu, na której rósł las, zanim Filia zdążyła powiedzieć chociaż jedno słowo.

Po kilku minutach wrócili z zapasem drewna na ognisko. W tym czasie Zel z Gourrym upolowali niedźwiedzia, więc obiad zrobili z tego zwierzęcia i z pewnej ilości zapasów.
Posiłek jedli: Filia, Luna, Lina, Amelia, Gourry, Zel oraz Val.
Xellos oraz Shi jako mazoku nie muszą jeść ludzkiego jedzenia, ani nie muszą też nic pić, tylko żywią się negatywnymi emocjami.
Drużyna liczy dziewięć osób.

Po tym jak zjedli obiad usiedli nad mapą.
-Po wyjściu z tego wąwozu, w kotlinie Nardy będziemy mieli do wyboru cztery drogi, którymi można dojść do miasta Nard, w którym można zdobyć mapę puszczy Knar. Według mapy jedna droga to dłuższa, o około cztery dni marszu, ale bezpieczna, druga walący się most, trzecia las smoków, czwarta nawiedzone wzgórze! – powiedział Zel.
-Bezpieczna odpada! Nie wytrzymał tyle z tym namagomi! – powiedziała Filia patrząc jak Xellos bawi się z Valem przy rzeczce w robienie kamykami kaczek.
-Walący się most jakoś mi za bardzo nie pasuje! – powiedziała Amelia.
-No to las smoków czy nawiedzone wzgórze? – spytał Zel.
-Las smoków, Filia jest smokiem może nas przepuszczą? – powiedziała Lina poważnym tonem.
-Tylko na Filie wydała wyrok rada smoków, a poza tym są jeszcze Xellos i Shi, którzy są mazoku! Ryzykujemy? – powiedział Zel.
-Nie! Nawiedzone wzgórze! Luna jest rycerzem Cephida! Ja, Amelia, Filia i Zel władamy magią szamanistyczną ducha! Shi oraz Xellos odstraszają samą obecnością! Gourry razi tępotą! – powiedziała Lina.
-A co z Valem? – spytała Filia.
-Jego trzeba będzie chronić! – powiedziała Luna.
-Idziemy dalej! – powiedziała Lina głośno, tak aby Val i Xellos na pewno ją usłyszeli.

Po kilku minutach już wyruszyli, wolniejszym krokiem, ponieważ Val jest jeszcze małym dzieckiem, więc chodzi wolniej niż dorośli.


wróć

Komentarze