This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 3: Tajemnica Krwi Saiyan!

W dziwnym pomieszczeniu, na łóżku ocknął się Vegeta. Usiadł z trudem, gdyż rany, które powstały podczas walki, nadal były odczuwalne. Rozejrzał się po pokoju i zauważył, że w nim znajduje się łóżko, na którym się ocknął, stół kilka krzeseł i że w pokoju są dwoje drzwi. Saiyan lekceważąc ból wstał. Chce znaleźć stąd wyjście. Podszedł do jednych z drzwi tych, które były bliżej i je odtworzył, okazało się za nimi znajdowała się łazienka. Zamknął je więc i skierował się do tych drugich drzwi, które były jednak zamknięte.
-Szkoda, że nie mam przy sobie Senzu! – mruknął do siebie książę, gdyż ledwo był w stanie chodzić z powodu odniesionych ran. Jednak nie powstrzymało go to przed próbą „odtworzenia” zamkniętych drzwi pokoju. Jednak nie zdołał wyłamać zamka, gdyż ten okazał się bardzo mocny, a Saiyan dodatkowo był bardzo osłabiony. Jednak nieudana próba nie sprawiła, że wojownik się podał. Prawdziwy Saiyan nigdy się nie podaje, nie istnieje powód, który by był w stanie skłonić Saiyana do podania się. Nagle drzwi się otworzyły i książę zobaczył tego co go zaatakował na Ziemi w towarzystwie jakieś czarnowłosej i czarnookiej kobiety ubranej na czarno. Vegecie wydało się, że kiedyś już ją widział, jednak jeśli tak to musiało być bardzo dawno temu.
-Witaj, książę Vegeta. – odezwała się kobieta po Saiyansku.
-Kim jesteś? – zapytał ją książę również po Saiyansku.
-Na imię mam Parsley. I jestem Saiyanką, Wasza Wysokość. – powiedziała kobieta i ukazała Vegecie swój ogon.
-Parsley! – powiedział ostrzegającym tonem zamaskowany osobnik.
-Spokojnie! – zwróciła się Parsley do towarzysza aby go uspokoić.
-Gdzie ja jestem? – Spytał książę.
-Jesteś w Arkadii! – odezwał się melodyjny głos, który jednak nie należał ani do zamaskowanego osobnika ani do Parsley.
Książę rozejrzał się próbując dostrzec tego kto do niego przemówił. Dopiero po chwili ujrzał wysoką kobietę o złotych włosach i oczach, która była ubrana w złotą suknie.
-Widzę, że jesteś rany! – powiedziała kobieta i zabłysło dziwne światło i rany Saiyana zniknęły bez śladu.
-Kim jesteś? – spytał Vegeta.
-Jestem początkiem i końcem wszechświata! Istotą wieczną i niezniszczalną! Jestem stworzeniem i zniszczeniem! Jestem życiem i śmiercią! Jestem światłem i mrokiem! Jestem ładem i chaosem! Jestem czasem! Jestem mocą! Stworzyłam wszystkie wymiary! Czasami w nie ingeruje! Jestem przeznaczeniem! Jestem Złotą Władczynią Koszmarów! – powiedziała kobieta. (dopisek autorki: pomysł LoN [Lord of Nightnare] został zaczerpnięty ze „Slayers”, mogą się pojawić inne motywy z tego świata.)
-Co masz na myśli? – spytał Saiyan.
-Pewnie zastanawiasz się jak Parsley przeżyła zagładę waszej planety, to ja ją z niej zabrałam tuż przed wybuchem. Ona wtedy nie mogła zginąć, gdyż jej przeznaczenie nie dopełniło się! Wiem o wehikule czasu i o małym zamieszaniu, które on spowodował, ale powstanie kilku alternatywnych rzeczywistości było tym co miało się stać! W różnych rzeczywistościach część osób ma inne przeznaczenia! – powiedziała kobieta.
-Przeznaczenie?! Kpisz sobie ze mnie?! – powiedział Vegeta.
-Nie, nie kpie z ciebie! Wiem, że trudno Saiyaninowi, który jest urodzonym wojownikiem, zaakceptować myśl, że wydarzenia są mu odgórnie wyznaczone i prawie nie ma na to co się stanie wpływu! Mówię prawie, ponieważ zawsze istnieje pewien wybór, ale nie będę więcej teoretyzować tylko przejdę do spraw z powodu, których zostałeś tu sprowadzony! – istota zwróciła się do Saiyana.
-O co ci chodzi? – spytał książę.
-Pokaże ci! – powiedziała istota i ukazała się okrągła kula, w środku, której widać było obraz. Saiyan przyjrzał się jej dokładnie i ujrzał. Wielkie pustkowie na nim zaś posąg istoty o dziwnym wyglądzie. Chwilę później zauważył podchodzącego do posągu ubranego w dziwną szatę człowieka i usłyszał jak ten człowiek mówi coś o potrzebie krwi Saiyan, aby dopełnić zemsty.
-Zostałem tu sprowadzony z powodu tej krwi?! – spytał Saiyan.
-Tu chodzi o krew Saiyana z królewskiego rodu, a żywych Saiyan czystej krwi królewskiego rodu jest tylko dwójka ty i …– powiedziała istota.
-Jak to dwójka? Czyżby któraś z moich sióstr przeżyła? – powiedział Saiyan.
-Tak, Parsley jest twoją przyrodnią siostrą, starszą od ciebie o dwa miesiące. Macie wspólnego ojca, ale inne matki! – powiedziała istota.
-Pamiętam, że jedna część zamku królewskiego mojego ojca była przeznaczona na komnaty dla królewskich hm… no zresztą to jak je nazwę jest nieważne. Pamiętam, że ojciec zabronił mi tam chodzić, a ja i tak kilka razy się tam wymknąłem aby zobaczyć się z matką! Ja byłem jedynym dzieckiem króla, które zostało zabrane od matki i umieszczone w głównej części zamku! Fakt byłem jedynym synem króla! Ojciec nie interesował się za bardzo żadną z moich sióstr! Często zachowywał się jakby tylko ja był jego dzieckiem! – powiedział zamyślony Saiyan pod nosem.
-Jak wiesz „królewska krew” Saiyan przechodzi dalej tylko w linii męskiej. Tak że Parsley jest Saiyanką „królewskiej krwi”, ale nie może tej cechy przekazać potomkom, jeśli się pojawią. Zaś twój syn, który jest półsaiyaninem, jego Saiyanska krew jest „królewską krwią”. Dlatego będą szukać ciebie, gdyż krew Parsley jest dla nich nie właściwa z powodu tego, że nie przekazuje cech „królewskiej krwi” dalej, a twoja to robi! – powiedziała złotowłosa pani.
-Po co im moja krew? – powiedział Vegeta.
-Widziałeś ten posąg, właśnie chcą „ożywić” tą istotę a do tego potrzebują pełnowartościową „królewską krew”. – powiedziała kobieta.
-Skoro chcesz mnie tylko uprzedzić, to dlaczego wysłany został on aby mnie zaatakować z zaskoczenia? – powiedział książę.
-Kanet został wysłany aby cię tu sprowadzić, fakt trochę przesadził i to mogło zostać uznane za atak, ale nie było w tym złego zamiaru! – powiedziała kobieta.
-Sądziłem, że Saiyanie uwielbiają walkę! – mruknął ironicznie Kanet do Vegety.
-Tak jest, jestem gotowy do walki w każdej chwili! Osobiście jednak nie znoszę sprzecznych komunikatów jeden o „wrogich” zamiarach, a drugi o „przyjaznych” albo „neutralnych” zamiarach chwilę później. – powiedział książę.
-Czyżbyś się mnie przestraszył?! – mruknął ironicznie Kanet do Vegety.
-Co sugerujesz, że ja się ciebie przestraszyłem?! – warknął zdenerwowany Vegeta i szybko się przemienił w SSJ. Szybko zaatakował Kaneta, mimo że nadal był od niego sporo słabszy.
Kanet był zaskoczony reakcją Vegety.
-Dość! – powiedziała kobieta. Dziwna i potężna bariera energetyczna oddzieliła dwójkę wojowników.
-Ja nic nie zrobiłem! – powiedział Kanet.
-Kanet, może pójdziesz się przejść! – powiedziała istota tonem, który wyraźnie wskazywał, że to nie sugestia, a polecenie.
-Dobrze! – powiedział Kanet i wyszedł.

Po chwili gdy zostali w pomieszczeniu we trójkę, bariera już zniknęła.

-Słyszałeś kiedyś coś o Arkadii? – spytała kobieta Saiyana.
-Nie. – odpowiedział krótko książę.
-Arkadia jest krainą, która jest oddzielona od świata śmiertelników, od twojego świata! Jest to moja kraina! Wszystko co się tu znajduje zostało stworzone prze ze mnie! – powiedziała kobieta do Saiyanina.
-Czy ta kraina ma jakiś mieszkańców? – zapytał Vegeta.
-Tak, osoby, które tu w trafiają nie osiągają starości bez względu na to kim są czy Saiyanami czy ludźmi czy kimś innym, tutaj też nie można umrzesz z powodu choroby. Na przykład Kanet trenuje tu już od milionów lat, a pochodzi z rasy Darunkal. – powiedziała kobieta.
-Czy nie mogłaś poinformować mnie nie zabierając mnie z Ziemi? Myślę, że nie było by to dla ciebie trudnością! Podejrzewam, że jest też jakiś inny powód mojej tu obecności! – rzekł Książę Vegeta.
-W rzeczy samej! – zaśmiała się LoN. – Chodź za mną! – dodała kobieta.

Zaprowadziła mężczyznę do dużego salonu, w którym na fotelu siedziała kobieta o złotych włosach i o oczach w kolorze fioletowego ametystu i popijała herbatę z filiżanki. (dopisek autorki: ta kobieta pochodzi z mojego innego fiku dokładniej to jest Viki z cyklu „Slayers: Syn Mroku i Córka Światła”, jest ona córką Xellosa <mazoku> oraz Fili <złotej smoczycy>. Jej nauczycielami byli między innymi Lina, Zelgadis, Luna, Amelia. Później zaś została główną kapłanką LoN, nadal jednak często odwiedza „swój dom”.)

-Poznaj Viki! – powiedziała Pani Koszmarów do księcia wskazując na kobietę.
Złota Pani po tym przeniosła się do innej części swego zamku i zostawiła ich samych.


wróć

Komentarze