This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 2: Poszukiwanie tropów!

Vegeta szybko doleciał do Corusant i wylądował. Saiyan nigdy nie był na tej planecie, ale dużo o niej słyszał. Corusant nazywano „centrum galaktycznym”, dzięki temu bez trudu wtopił się w tłum. Idzie ulicami, kieruje się do jakiegoś pubu, chce bowiem dowiedzieć się czegoś o tym dziwnym krążku, który znalazł przy ostatnich wrogach, a w pubie najłatwiej dowiedzieć się o różnych rzeczach. Pierwszy pub, do którego doszedł to „Keratohen”. Wszedł tam. W środku panuje niemiłosierny hałas. Saiyan rozgląda się po wnętrzu i widzi, że jest z niego kilka przejść do dalszych pomieszczeń. Wojownik wszedł do głównego pomieszczenia z barem. I rozgląda się, ale nic ciekawego nie zauważył. Przeszedł więc do następnego pomieszczenia gdzie „odbywały się” walki jeden na jeden, a przynajmniej skąd się je oglądało i gdzie przebywali zawodnicy poza walkami. Walki toczyły się na arenie. Gdy wszedł załapał się akurat na walkę, która była naprawdę beznadziejna. Nadal jednak nie wie nic o dziwnym krążku. Podszedł do organizatora walk, który nie był zbyt zadowolony tym, że ktoś mu przerywa.
-Odejdź! – syknął.
-Wiesz co to? – powiedział Saiyan pokazując ten krążek.
-Skąd go masz? – szepnął „organizator” walk.
-Znalazłem! – powiedział wojownik.
-Udaj się do „Edward” tam powiedź ubranemu w złotą zbroje menszczyźnie, że „przysyła cię Rank”, a zaprowadzi cię do miejsca, którego szukasz. – powiedział Rank, a książę odszedł nawet nie dziękując.

Gdy doszedł do „ Edwena” wszedł do środka i poszukał kolesia w złotej zbroi. Podszedł do niego.
-Przysyła mnie Rank. – burknął Saiyan.
-Tak, choć ze mną. – odparł facet.
Zaprowadził Vegete do dużego budynku. W tym budynku wprowadził go do jakiegoś pomieszczenia, to pomieszczenie to biuro. Saiyan domyślił się, że w trafił na organizacje płatnych zabójców. Teraz porozmawia sobie z jednym z odpowiedzialnych za ustawianie zleceń i przyjmowanie nowych członków organizacji. Ten koleś, który go przyprowadził odszedł. Saiyan jest w pokoju z jakimś Twilekiem, który jest tu „urzędnikiem”. Saiyan rzuca na biurko znaleziony krążek i patrzy groźnie na „urzędnika”.
-To należało do grupy Hansa?! – wydyszał Joy.
-Nie tylko to mam! Spójrz też na to! – powiedział Saiyan i rzucił na stół resztki połamanych broni piątki zabójców. – Kto was najął! – dodał Saiyan.
-Tego nie mogę powiedzieć! – jęknął przerażony Joy, wie że jeśli ten osobnik zakatrupił Hansa i jego drużynę, to on nie ma żadnych szans.
-Tak?! Jestem pewien, że zaraz zmienisz zdanie! – syknął Saiyan paskudnie się uśmiechając.
Po kilku minutach wyszedł dowiedziawszy się, że zabójców najął dziwny koleś, który przedstawił się jako Jaken i powiedział, że pochodzi z Terentu. Saiyan poleciał na tą planetę.


wróć

Komentarze