This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 4: Poszukiwanie porywaczy!

Tydzień później wrócili biwakowicze do CC i zastali bałagan w salonie i tylko krótką notatkę napisaną przez Vegete, na temat tego co się wydarzyło.
-Cholera! – zaklął Trunks, gdy to przeczytał, chyba wszyscy podzielali jego zdanie.
-Nie ma sensu lecieć do Corusant! – zauważyła Scharlot, która pomimo zdenerwowania trzeźwo myślała. – I tak nie dotrzemy tam przed nimi, a jak Vegeta zajmie się „przekonywaniem” ich do mówienia, to będzie dużo skuteczniejszy niż my! – dodała.

W tym samym czasie. Saiyanie dolecieli na miejsce. Dotarli do Corusant. Wysiedli ze statku.
-Nigdy czegoś takiego nie widziałem! – zauważył Goku.
-To nic takiego! – stwierdził Vegeta. – Chodź mamy do załatwienia pewny interes! – dodał starszy Saiyan.
Książę prowadzi przyjaciela wśród, pełnych różnych istot, ulic. Pomimo, że był wczesny poranek, Corusant tętni życiem, jak zawsze.
-Znalezienie tych co szukamy tutaj graniczy z cudem. – mruknął Goku do Vegety.
-Nieprawda! Wystarczy, że wie się kogo, jak i o co zapytać, Kakarotto, a ja to wiem! – odparł książę nawet nie odwracając się do przyjaciela. Nie podejrzewa nawet, że nie zna pytania, które może go zaprowadzić do celu i że został nakierowany na zły tor. Po pewnym czasie doszli do „Cantin of Sold”, gdzie Vegeta dowiedział się od pewnego ithoriana, że organizacja, którą szuka została rozwiązana z pięćdziesiąt lat temu. Książę, gdy to usłyszał zaklął po Saiyansku. Gdy mieli już stamtąd wyjść, podeszła do nich dziwnie święcąca zamaskowana postać.
-Zostaliście oszukani! – powiedziało widmo.
-Kim jesteś? – powiedział książę.
-Ci, których szukacie, są gdzieś w sektorze K-10 galaktyki Sonex! – powiedziało widmo i znikło.

Saiyanie odlecieli z Corusant w kierunku sektora K-10 galaktyki Sonex. Ten sektor zawiera ze 500.000 planet. Te planety są rozrzucone po przestrzeni kilku milionów lat świetlnych.
-Vegeta, byłeś kiedyś w tej galaktyce Sonex? – spytał Goku.
-Tak, dawno temu, na północnym skraju sektora K-10 na planecie Karyx. – powiedział książę.
-Jak dawno? – powiedział Goku.
-jakieś 46 lat temu, miałem wtedy cztery lata. – odparł Saiyanski książę. – Wtedy mój ojciec miał do załatwienia na planecie Karyx interes i wziął mnie ze sobą.. – dodał.
-Gdzie powinniśmy zacząć poszukiwania? – spytał Goku.
-Myślę, że na Karyx. To jedyna planeta w tym sektorze, na której kiedyś byłem. – odparł Vegeta.
-Co wtedy robiłeś na tej planecie? – powiedział Goku.
-Cóż Karyx to planeta zamieszkana przez społeczność naukowców. W tym czasie Saiyanie mieli „pakt” z Frezerem. Ojciec poleciał tam, aby przekonać ich do pracy na rzecz „sprzymierzonych armii”, przez dawanie technologii, w zamian za „ochronę”. Pamiętam, że część mieszkańców planety zaprotestowało i aby ich przekonać, mój ojciec kazał towarzyszącym nam Saiyaną zniszczyć kilka dużych miast. Spytał mnie nawet czy mam ochotę się zabawić i jak potwierdziłem, to pozwolił mi zniszczyć największe z miast przeznaczonych do zniszczenia. Podczas tej „zabawy” towarzyszyło mi kilku Saiyan, którzy jednak nie wtrącali się w to co się działo. – powiedział Vegeta patrząc jak twarz Kakarotto przybiera z każdym jego słowem coraz bardziej wyraz zdziwienia. – Nie mam tam ani przyjaciół ani sprzymierzeńców. – dodał spokojnym tonem książę Saiyan.
-Czyli będziemy zdani w naszych poszukiwaniach tylko na siebie? – spytał Goku.
-Tak, nieufność złość jaką czują do mnie przejdzie i na ciebie dlatego że mi towarzyszysz! Najgorsze jest, że teraz nie wiemy kto za to odpowiada! – powiedział książę.
-Przecież od tego czasu minęło 46 lat i wiele przez ten czas się zmieniło. – powiedział Kakarotto.
-Tak, ale to dotknęło cały ich lud przez wiele lat musieli płacić za „ochronę” czyli za to, że ich nie zniszczy atak wojsk. Wiem, że wiele się od tego czasu zmieniło, ale to co wtedy się stało było zbyt bolesne dla nich, aby szybko o tym zapomnieli. – powiedział Vegeta.
-Czyli możemy spodziewać się wrogości. – powiedział Goku, a Vegeta tylko kiwnął głową. I spojrzał na wskazania przyrządów i wstukał coś na klawiaturze.
-Według obliczeń komputera na miejsce dolecimy za pięć dni. – powiedział Vegeta.


wróć

Komentarze