This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 11: Tropem przeszłości!

Parsley nadal kontynułuje swoje poszukiwania. Na planecie Narys dowiedziała się tylko, że dawna armia Frezera, po jego śmierci, rozpadła się na wiele oddzielnych grup. Armia Frezera nigdy nie była jednolita to była raczej zbieranina łotrów spod ciemnej gwiazdy wciśniętych siłą w pewne karby. Ta armia składała się z pewnej ilości formacji, każda z nich miała swoje struktury, a łączyło te formacje tylko osoba lorda Frezera. Formacja 0 była formacją, której główno dowodzącym był sam Frezer, to była najbardziej groźna formacja z wszystkich. W niej służyli jedni z najbardziej zaufanych Frezera tacy jak Zarbon, Dodoria i wielu innych oraz tacy, którym Frezer do końca nie ufał jak na przykład Vegeta. Formacja 0 najbardziej ucierpiała podczas wydarzeń związanymi ze śmiercią Frezera, ale też wydała największą z wszystkich formacji liczbę młodych, silnych i ambitnych oficerów, którzy byli bezwzględni i chcieli wykorzystać powstałe zamieszanie, aby przejąć władze. Po latach konfliktów wykreował się płyny i niestabilny podział wpływów we wszechświecie.

Parsley postanowiła więc poszukać informacji o dawnych oficerach z armii Frezera.

Parsley poleciała na planetę Aryks, która była od dawna „targowiskiem”, na którym żołnierze sprzedawali łupy i na dłuższych przepustkach bawili się. Doleciała na tę planetę w czasie około tygodnia. Wysiadła ze swojego statku. Szybko się zorientowała, że to miejsce nadal spełnia swoją funkcje. Parsley skierowała swoje kroki do pubu „Dragon”, najbardziej popularnego wśród oficerów i to od wielu lat. Parsley dlatego ma nadzieje, że spotka tam kogoś kto wie coś o Vegecie. Kobieta weszła do tego pubu. Pora była dość wczesna więc jeszcze nie było tłoku. Parsley usiadła przy barze. Barman to był jakiś podstarzały twilek.
-Dawno nie było tu przedstawicieli twojej rasy, kobieto! – barman powiedział gdy ją ujrzał.
-Nie mów do mnie kobieto! Jestem księżniczką Saiyan! – Parsley powiedziała ostrym tonem do barmana. Parsley pomyślała jednocześnie, że dla Saiyan księżniczki prawie nic nie znaczyły.
-Sądziłem, że Saiyanie mają księcia, a nie księżniczkę, ale kim ja jestem aby się sprzeciwiać księżniczce. – barman powiedział.
-Saiyanie mają księcia jak i księżniczkę, ty ignorancie! – księżniczka Parsley powiedziała.
-Widzę, że księżniczka jest prawie tak pyskata jak książę! – barman mruknął cicho.
-Pyskata! – Parsley wrzasnęła i wymierzyła w barmana kulą energii. Jednak na razie nie strzela, Tylko go straszy.
-Proszę o wybaczenie, księżniczko! – barman od razu zaczął ją przepraszać.
-Może mogę wybaczyć, ale w zamian za pewne informacje! – Parsley powiedziała.
-Do usług, księżniczko! – barman powiedział.
-Wiem, że przychodzili tu i nadal przychodzą tu oficerowie! Zapamiętałeś któryś szczególnie? Jakieś szczególne zdarzenia z udziałem żołnierzy? – Parsley powiedziała.
-Tak pamiętam wielu, ale jeden najbardziej mi wpadł w pamięć, księżniczko! To było jakieś 41 lat temu. Pewnego wieczora do baru weszła grupa żołnierzy, wśród nich była trójka Saiyan, jeden wyglądał na około dziesięć lat! – barman powiedział.

To było tak.
„Był wieczór. Do baru weszła grupa żołnierzy, wśród nich była trójka Saiyan. Radizt, Nappa i dziesięcioletni książę Vegeta. Trójka Saiyan podeszła do baru.
-Co tu robi taki dzieciak! – barman powiedział gdy zobaczył księcia.
-Nie twój interes! – Vegeta powiedział zimnym tonem.
-Na twoim miejscu nie irytowałbym księcia Saiyan! –Radizt szepnął do barmana.
-Trzy duże piwa! – Nappa powiedział i rzucił na blat należność.
-Oczywiście! – barman powiedział i nalał te trzy piwa. Miał obiekcje w daniu piwa dziesięcioletniemu chłopcu, ale nie miał ochoty wchodzić w spory z oficerami szczególnie, że nie chodziło o należność, a o wiek.
Gdy Saiyanie pili to piwo, do baru podszedł Kui.
-Co tu mamy! Dzieciak udaje dorosłego! Vegeta, sok by do ciebie lepiej pasował! – Kui powiedział z drwiną w głosie.
-Przywlekł się tu parszywy kundel i zaczął ujadać! – Vegeta powiedział.
-Ty zaś jesteś małą małpą! – Kui powiedział.
Powietrze stało się nagle bardzo ciężkie, a wszędzie czuło się, że zbliża się konfrontacja. Gdy już omal się na siebie nie rzucili. W skauterze Vegeta odezwał się głos Zarbona i wezwał go przed oblicze Frezera. Książę więc wyszedł z pubu.”

-To tak było! – barman tak zakończył swoją opowieść.


wróć

Komentarze

Son Mati Fanfic Ani, to najdłuższy i jeden z najlepszych jakie czytalem ;)

ania Dzięki Son Mati.