This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 6:

Planeta Vegeta. Zamek.
Książę ma zajęcie ze starym mentorem, Saiyanskim mędrcem, który jest w pewnym sensie opiekunem następcy tronu. Książę często zadaje pytania właśnie swojemu „opiekunowi” jak czegoś nie rozumie. Mentor dobrze rozpoznaje kiedy malca coś „niepokoi” tak było i teraz.
-Książę, wyglądasz na przejętego czymś! Możesz powiedzieć mi o co chodzi? – powiedział mentor.
-Chodzi, o to dziwne „znamię”, które mam na prawym ramieniu. Ono chyba nie jest czymś normalnym, gdyż… - powiedział chłopiec, ale mentor mu przerwał kładąc dłoń na jego ramieniu. Znamię księcia to był wyraźny i oddany ze wszystkimi szczegółami złoto-srebrny smok, w dodatku ział ogniem z paszczy.
-Książę, czasami rodzą się bardzo wyjątkowe osobniki, które zwane są Cerinat, znakiem rozpoznawczym tych osobników jest wyraźnie znamię na prawym ramieniu, które Cerinat mają już od narodzenia! – powiedział mentor do księcia. „Cerinat” znaczy po Saiyansku „Wybraniec”.
-I ja jestem jednym z nich? – spytał malutki książę.
-Tak, książę! – powiedział mentor uśmiechając się do maluszka.
Mentor prowadzi zajęcia w sposób nie tradycyjny to znaczy nie ma konkretnego planu i jest zawsze otwarty na pytania małego następcy tronu.
-Co dzisiaj będziemy robić? – spytał książę Vegeta.
-Myślę, że dzisiaj zajmiemy się Cerinat. – powiedział mentor.
-Czy to dlatego, że zacząłem mówić o moim znamieniu? – spytał książę.
-Tak, książę. Zajmiemy się tym tematem wcześniej niż przypuszczałem, choć nie dziwi mnie to, że zainteresowałeś się swoim znamieniem! Książę, Cerinat rodzą się bardzo rzadko i nigdy nie wiadomo w jakiej rodzinie się pojawi kolejny. Nie ma bowiem znaczenia czy Cerinat ma w najbliższej rodzinie innego Cerinata czy nie. Książę, nie sposób nawet przewidzieć kiedy może pojawić się ten Cerinat, gdyż przed twoimi narodzinami poprzedni Cerinat urodził się przed kilkoma tysiącami lat, a wcześniej zdarzały się lata, gdy rodziło się ich po kilka w miesiącu. Jak widzisz, książę, nie ma w tym żadnej reguły! – powiedział mentor do chłopaka.
-A po moich narodzinach? – spytał malec.
-Jeszcze nie odnotowano kolejnego, ale nawet jakby to i tak jesteś wyjątkowy nawet wśród wybrańców, ponieważ dotąd nie było wybrańców królewskiej krwi, książę! – powiedział mentor do księcia.
-A co znaczy ta królewska krew? – powiedział książę.
-Tak określa się Saiyan z twojego rodu, książę. – odpowiedział mentor na pytanie małego księcia.

Jednak i nauczyciela księcia ta wymiana zdań olśniła. Zrozumiał, że słowa starej przepowiedni odczytywane dotąd w jeden sposób, mogą mieć zupełnie inne znaczenie.

Ta przepowiednia brzmi tak:
„Gdy nadejdzie czas, przez mrok i ból przejdzie Wybraniec, którego przeznaczeniem, będzie wskazać nową drogę. Nie należy zapominać o królewskiej krwi, która wskażę prawdę zapomnianą i ci, którzy są w stanie dojrzą ją całą, a nie dadzą się omamić cieniem prawdy. Jednak cień ten kryje prawdę, która jest pełnią!”

Dotąd wszyscy myśleli, że Wybraniec i „królewska krew” to dwie różne osoby, ale teraz mentor pomyślał, że może chodzić o jedną i tą samą, nie powiedział jednak o tym nikomu, a szczególnie młodemu księciu, gdyż nie miał pewności, a po za tym czuł, że jeśli to prawda, że książę jest tym Wybrańcem, o którym mówi przepowiednia, to czeka go coś „niedobrego” i nie chciał, żeby dowiedzieli się o tym inni, którzy mogliby „zlikwidować” księcia zanim byłby gotowy do wypełnienia przeznaczenia, a to by była nie do po wetowania strata dla wszystkich Saiyan.

-Czym oprócz znamieniem wyróżniają się ci wybrańcy? – spytał książę.
-Pewne „umiejętności – techniki” nie dostępne dla innych Saiyan, zaczynają sami stosować bez nauki ich! Odkrywają te umiejętności z czasem, gdy „rozwijają się”, niektórzy „ szybciej”, a niektórzy „wolniej”! – powiedział mentor.
-Czy te „umiejętności” są przydatne w walce? – powiedział książę.
-Tak, książę! – powiedział mentor.
-Czy wszyscy wybrańcy dysponują identycznymi specjalnymi umiejętnościami? – powiedział książę.
-Nie, książę. Byli wybrańcy mniej i bardziej utalentowani. – powiedział mentor poważnym tonem.
Nagle drzwi komnaty, w której odbywała się lekcja, odtworzyły się i wszedł jeden ze Saiyan z Gwardii Przybocznej (najlepsi z Saiyan, Elita z Gwardii Królewskiej).
-Książę, król wzywa cię nie złącznie do swojego gabinetu! – powiedział żołnierz i wyszedł.
Książę wstał z krzesła, na którym siedział i udał się do gabinetu swojego ojca.

Kilka minut później doszedł tam. Wszedł do środka, gdzie czekał już na niego król. Władca wskazał chłopcu krzesło, aby ten usiadł.
-Ojcze… - zaczął mówić malec, ale król uciszył go gestem.
-Mój synu, w kilka ostatnich dni zrobiłeś spore postępy, jak słyszałem, przewyższasz już umiejętnościami nie jednego wojownika z kilku letnim treningiem! To dowodzi, że masz ogromny talent, ale talent to nie wszystko! Mój synu, mam nadzieje, że nie zmarnujesz swojego wyjątkowego talentu! Jesteś przyszłością Saiyan! W przyszłości zajmiesz moje miejsce! – powiedział król.
-Ojcze, co masz na myśli? – powiedział lekko skołowany słowami ojca książę.
-To, że jesteś moją największą dumą, mój synu! – powiedział król.
-Ojcze, dlaczego mi to mówisz? – powiedział książę.
-Ponieważ chcę abyś wiedział, że jestem z ciebie dumny, mój synu! – powiedział król.
-Ojcze… - zaczął mówić chłopak.
-Mój synu, nie wiem co się wydarzy w przyszłości, ale chcę żebyś wiedział, że nie ważne co się wydarzy będę z ciebie dumny! – tymi słowami król przerwał wypowiedź księcia.
-Ojcze, coś się stało? – powiedział chłopiec.
-Nie, synu, nic się nie stało! Przez wiele lat pragnąłem mieć następcę, ale nie pojawiał się, dopiero twoje narodziny dały mi go, ty nim jesteś! Powiem więcej moc i zdolności jakie ty posiadasz są dużo większe niż kiedykolwiek mogłem marzyć! – powiedział król.


wróć

Komentarze