This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 2:

Dnia 2.III.763r. planeta Ziemia.

Bulma obudziła się gdzieś około 8:00. Wstała, wzięła prysznic, ubrała się w nową błękitną sukienkę na ramiączkach. Zeszła na dół na śniadanie. Zjadła jajecznice z dwóch kurzych jajek. Po śniadaniu wyszła do ogrodu i zobaczyła, że oczywiście Vegeta trenuje w kapsule.

Vegeta teraz ćwiczy na poziomie grawitacji 250g i już dobrze sobie radzi, ćwiczy tak już od kilku godzin. Po kilku minutach zwiększył poziom grawitacji do 300g. Vegeta trenuje z obijakami, urządzeniami odbijającymi ataki energii ki.

Bulma nudzi się sama, wczoraj zerwała z Yamchą, a Vegeta ciągle trenuje, choć trzeba przyznać, że trening księcia jest całkiem inny niż trening Yamchy.

Gdzieś około 12:00 do CC przyszedł Yamcha, aby spróbować przeprosić Bulme.
Nacisnął guzik domofonu i spytał czy jest Bulma. Kobieta zaprosiła go do salonu.
-Ślicznie wyglądasz! Nowa sukienka? – spytał Bulme Yamcha wręczając jej bukiet czerwonych róż, wielki bukiet.
-Dziękuje, Yamcha! – powiedziała Bulma, która wzięła kwiaty i wstawiła je do wazonu.
-Bulmo, chciałbym ci wytłumaczyć, że to co zaszło wczoraj w klubie to
pomyłka! – powiedział Yamcha.
-Yamcha, wiedź, że bardzo cię lubię, ale to co powiedziałam wczoraj w klubie … - zaczęła mówić Bulma, ale urwała słysząc nagłą eksplozje. To kapsuła Vegety wybuchła. Bulma i Yamcha wybiegli do ogrodu.
-Wiedziałem, że tak się to skończy! – mruknął pod nosem Yamcha.
-Czy on żyje?! – powiedziała Bulma i podbiegła odrzucać kawałki statku, ale gdy tylko się schyliła, spod gruzu wydobyła się ręka, kobieta odskoczyła przerażona. Vegeta wyszedł spod gruzu i ledwo stał.
-Dobrze się czujesz? – spytała go Bulma.
-Nic mi nie jest! – powiedział Vegeta, choć jego liczne rany świadczyły o czymś zupełnie przeciwnym.
-Zupełnie oszalałeś?! – wrzasnęła Bulma.
Vegeta już miał się jej odgryźć, gdy upadł.
Bulma podbiegła do Saiyana.
-Jesteś rany! – stwierdziła kobieta z troską w głosie. Yamcha patrzył na to oniemiały.
-Zwykłe zadrapania! Mogę dalej trenować! Coś takiego mi nie przeszkodzi! – powiedział Vegeta nie patrząc jej w oczy.
-Musisz odpocząć! – powiedziała Bulma.
-Nie troszcz się o mnie! – warknął Vegeta.
Książę spróbował wstać, ale za nim mu się to udało, padł nieprzytomny.
-Yamcha, trzeba go zanieść do środka! Trzeba zadzwonić po lekarza! –powiedziała Bulma do Yamchy.
-Oczywiście! – powiedział Yamcha.

Po pewnym czasie Vegeta leżał, już opatrzony z maską tlenową na twarzy, w łóżku. Lekarz go zbadał i zostawił zalecenia, w tym najważniejsze, żeby spędził w łóżku co najmniej tydzień. (Prawdziwe mission impossible!)

-Bulma, co chciałaś mi powiedzieć zanim przerwał ci ten wybuch? – powiedział Yamcha do Bulmy jak znowu zostali sami.
-Chciałam powiedzieć, że to co powiedziałam wczoraj jest aktualne! – powiedziała Bulma.
-Błagam, daj mi jeszcze jedną szanse! – prosi Yamcha.
-To nie możliwe! – powiedziała Bulma.
-Dlaczego? – spytał ją Yamcha.
-Ponieważ cię nie kocham!

„Serce nie sługa
kocha kogo chcę,
a nie kogo
mu się każe kochać!”

-Bulmo, to wszystko tak ma się skończyć?
-Tak! Będziemy tylko przyjaciółmi!

„Tylko przyjaźń ci mogę ofiarować,
gdyż serce me do ciebie nigdy nie należało
ani nigdy należeć nie będzie!
Tylko przyjaźń ci mogę ofiarować!”

-Skoro tak, to życzę szczęścia! – powiedział Yamcha.
-Ja też ci życzę szczęścia! – powiedziała Bulma.
-Pa! – powiedział Yamcha.
-Pa! – powiedziała Bulma.
Yamcha wyszedł z CC.
Bulma po wyjściu Yamchy poszła sprawdzić co z księciem. Saiyan leżał nieprzytomny na łóżku. Bulma usiadła, przy jego łóżku, na krześle stojącym przy biurku.

Po kilku godzinach, gdy już dochodziła 20:00, książę odzyskał przytomność. Spojrzał w bok i ujrzał Bulme, która przysnęła.
Co ona tu robi?! – pomyślał zdziwiony Saiyan.

„Kochać kogoś
znaczy troszczyć się o niego!
Miłość piękna!
Miłość prawdziwa!”

Vegeta usiadł, chwilkę siedział, a potem zaczął wstawać, akurat w tej chwili obudziła się Bulma. Kobieta zobaczyła, że książę wstaje.
-Powinąłeś jeszcze leżeć! Lekarz mówił o co najmniej tygodniu! – powiedziała Bulma.
-Co tydzień?! Ten lekarz nie leczył nigdy Saiyan, prawda? – powiedział Vegeta.
-Tak! – przyznała mu racje Bulma.
-Wiedziałem, gdyż zupełnie nie wziął pod uwagę Saiyanskich zdolności regeneracyjnych, które są dużo większe niż u ludzi! – powiedział spokojnym tonem książę.
-Co masz na myśli? – spytała go Bulma.
-Dzisiaj chyba odpocznę! – wetknął Saiyan. – Już i tak robi się późno, a kapsuła
zniszczona! – dodał.
-Tata zaczął ją naprawiać, ale to zajmie około dwóch dni! – powiedziała Bulma.
-Możesz przekazać swojemu ojcu, aby przy okazji zwiększył poziom przyciągania do jakiegoś 1.000g. – powiedział Vegeta.
-1.000g?! Zwariowałeś?! – powiedziała Bulma.
-To na trzy lata, do tego nie jestem pewien czy dojdę do tego 1.000g. – mruknął Vegeta.
-W takim tempie, w jakim ćwiczysz?! – zdziwiła się kobieta.
-Tak! – powiedział Vegeta.
-Jak się czujesz? – spytała Saiyana Bulma.
-Dobrze, tylko jestem strasznie głodny! – mruknął książę do Bulmy.
-Zaraz powiem mamie, żeby ci coś przyniosła! – powiedziała Bulma i wyszła z pokoju.


wróć

Komentarze