This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 5:

Dzień 5.III.763r. planeta Ziemia.

Godzina 10:00, Bulma dopiero się obudziła. Wyszła rozespana na balkon i zobaczyła, że kapsuła jest włączona, to Vegeta trenuje w niej bez przerwy od wczorajszego późnego wieczora. Teraz jest ustawiony poziom grawitacji na 400g.

Bulma zrobiła sobie gorącą kąpiel w wannie z różanym wonnym olejkiem.

O 11:00 była już gotowa. Ubrana w białą sukienkę na cienkich ramiączkach i z wcięciami po bokach do połowy uda. Wyglądała bardzo atrakcyjnie. Umalowana dyskretnie.

Zeszła do kuchni aby zjeść śniadanie.
W kuchni zastała tylko swoją mamę.
-Świetnie wyglądasz, kochanie! – powiedział pani Brefs do córki.
-Dzięki, mamo! – powiedziała Bulma.
-Siadaj przy stole, skarbie! Właśnie zrobiłam naleśniki!
Bulma usiadła przy stole, a pani Brefs podała jej naleśniki. Bulma zjadła ze dwa naleśniki. Gdy już niebiesko włosa miała wyjść, do kuchni wszedł Vegeta.
-Jak dobrze w trafiłeś! Właśnie zrobiłam naleśniki z białym serem! Usiądź!
Zaraz ci podam! – powiedziała pani Brefs do księcia.
Saiyan bez słowa usiadł przy stole, dokładnie naprzeciwko Bulma. Spojrzał na nią, ale tylko przez ułamek sekundy, ale nie okazał nic.
Czy w ogóle coś zauważył? – pomyślała Bulma.
Ale się wystroiła! Jeśli myśli, że to na mnie działa to się myli! – pomyślał Vegeta.
Pani Brefs postawiła przed księciem talerz i półmisek z naleśnikami. Saiyan zaczął jeść i nie zwracał uwagi na Bulme. Naleśniki błyskawicznie znikały z półmiska, a matka Bulmy, wielokrotnie dokładała nowe.
-Vegeta, jak tam idzie ci trening? – spytała go Bulma przerywając milczenie.
-Dlaczego cię to interesuje? – mile warknął Vegeta i wziął kolejny naleśnik.
-Staram się nawiązać rozmowę. – powiedziała Bulma i się uśmiechnęła do Saiyana.
Co ona kombinuje? Choć przyznaje, że ładnie wygląda, gdy się tak uśmiech! – pomyślał Saiyan nie przerywając jedzenia naleśników.
-Ciągle trenujesz nie nudzi ci się to? – zapytała Vegete Bulma przerywając chwile ciszy.
-Nie! – odparł krótko książę.
-Dlaczego? – spytała go zaciekawiona Bulma.
-Walka jest wszystkim!
-A co ze złem, które wyrządzałeś przedtem?
-Mnie nie obchodzi ani dobro ani zło, liczy się tylko walka! To nie były morderstwa, to były walki! Oni je przegrywali, a ja wygrywałem! – powiedział Vegeta.
-To wszystko to były dla ciebie walki?
-Tak!
-Co jest takiego fascynującego w walce?
-Walka to żywioł, prawdziwa ekstaza, szczególnie z trudnym przeciwnikiem!
-Oh. – powiedziała Bulma.
-Ty pewnie tego nie rozumiesz! Nie jesteś przecież Saiyanką! – powiedział Vegeta.
-Rozumiem, że to twoja pasja! Może nie rozumiem czemu, ale to nie sprawia, że nie rozumiem wszystkiego! – powiedziała Bulma.
Co za dziewczyna! Ona na pewno nie rozumie, czym jest walka dla Saiyan! – pomyślał Vegeta i wrócił do pochłaniania naleśników. Po pewnym czasie, już w ciszy, wojownik skończył jeść i wyszedł z kuchni, udał się do kapsuły. Wszedł do niej i włączył maszynę grawitacyjną, ustawił ją na 410g.

Bulma po wyjściu Vegety też wstała. Poszła do ogrodu i usiadła na fotelu ogrodowym.
Nie wiem czy mu się podobam, ale nawet był rozmowny wiec może! Choć może trochę przesadziłam z tą sukienką, chyba trochę za bardzo wyzywająca, może powinnam ubrać się trochę skromniej! Nie chciałabym żeby pomyślał, ze to dla niego się tak
wystroiłam! – pomyślała Bulma wiedząc dobrze dlaczego się tak wystroiła. Ona chce się jakoś zbliżyć do księcia, do tego potrzebny będzie jakiś sprytny pretekst do częstszych spotkań, nawet krótkich.
Nadal jeszcze nie wiem kim jest ten tajemniczy chłopak z przyszłości! On trochę przypominał Vegete, ale w pewnym sensie widać było różnice! Kuririn mówił, że różnią się charakterem, ale po dzisiejszej rozmowie z Vegetą nie byłabym tego taka pewna! Vegeta, masz racje nigdy nawet nie przyszło mi na myśl jaki naprawdę jesteś, przynajmniej nie do dziś! – pomyślała Bulma patrząc zamyślonym wzrokiem w błękitne niebo, na którym nie było widać nawet najmniejszej chmurki.

Vegeta zaś trenuje nie tracąc czasu na niepożyteczne rozmyślania. Saiyan nie jest ani trochę romantyczny.

Tymczasem Yamcha w swoim mieszkaniu pije drinka i z Puerem ogląda telewizje, w której leci właśnie program instruktarzowy samoobrony.
-Yamcha, chyba powinieneś trenować! – powiedział Puer.
-Masz racje od jutra zacznę! Może na jakiś czas znowu pomieszkamy na Diabelskiej Pustyni! Tam będzie łatwiej trenować! – powiedział Yamcha.
-Jak to zamierzasz przeprowadzić, dokładniej? – powiedział Puer.
-Nie wiem zobaczy się! – powiedział Yamcha zamyślony.


wróć

Komentarze