This page is hosted for free by cba.pl, if you are owner of this page, you can remove this message and gain access to many additional features by upgrading your hosting to PRO or VIP for just 5.83 PLN.
Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

teksty - Dragon Ball

Rozdział 17: Zamek Terenis!

Bulma, Vegeta i Piccolo doszli do wejścia głównego budynku zamku Terenis. Prowadzi ich Vegeta.
-Jak przekroczymy tą bramę, znajdziemy się w głównym holu! – powiedział Vegeta.
-Jak duży jest ten zamek, jak dużo ma komnat? – spytała Vegete Bulma.
-Jedna sala tronowa, 10.000.000 komnat mieszkalnych, 2 miliony spiżarni, sala balowa, ze 100.000 salonów, z 1.000 jadalni, z 1.000 kuchni, ze 200.000 zbrojowni, sala narad, ze 10.000 gabinetów, przy komnatach są łazienki, do tego ze 20.000 łazienek na korytarzach. Razem ze 22.332.003 komnat. Jeśli dobrze pamiętam! – powiedział Vegeta.
-Capsule Corp to przy tym zamku mały domek, a zawsze wydawał mi się duży! – powiedziała Bulma.

Weszli do środka i ujrzeli obszerny hol.
Vegeta zaprowadził ich najpierw do sali tronowej, która była obszerną komnatą, prawie bez mebli, stał w niej tylko stojący na podwyższeniu tron. Tron jest wyrzeźbiony w drewnie ze drzewa tarinici, które rośnie tylko na planecie Vegeta, do tronu prowadzi czerwony dywan.
-Robi wrażenie! – powiedziała Bulma.
-Zaraz pokarze ci trzymane na zamku kotki! – powiedział Vegeta.
-Tutaj są kotki? – zdziwiła się Bulma.
-Tak, oczywiście nie takie jak te ziemskie. To są srebrne koty artyriu, które żyją na tej planecie, są gdzieś takie duże jak ziemskie lwy! – powiedział Vegeta.
-Czy nie są niebezpieczne? – powiedziała Bulma.
-Dla Saiyan nie, ale dla ziemian takich jak ty mogą być niebezpieczne! Nie wolno okazywać strachu! Nic ci nie grozi z ich strony, teraz koło ciebie będę ja i Piccolo, a później będą w okolicy zawsze jacyś Saiyanie! – powiedział Vegeta.

Książę zaprowadził ich na wewnętrzny dziedziniec, gdzie wylegiwało się stadko dużych kotów o srebrnej sierści. Te koty mają na szyi złote obroże wysadzane czerwonymi rubinami, wśród tych kotów są też kilkudniowe kociaki.
Vegeta wszedł między nie wziął jednego z małych kotków na ręce, a matka kociaka tylko spojrzała na Saiyana. Książę podszedł do Bulmy i podał jej małego kotka. Ten kotek był najmniejszy z wszystkich kociaków, to był samiec.
-Jaki słodki! – powiedziała Bulma głaszcząc srebrną sierść kotka, on ma na czole białą plamkę.
-Możesz go nazwać! – powiedział Vegeta.
-Białek! – powiedziała Bulma tuląc do siebie kotka.
-Chcesz zobaczyć pokój, w którym kiedyś mieszkałem? – spytał ją Vegeta.
-Tak, bardzo! – powiedziała Bulma.

Po kilku minutach doszli na miejsce.
Zobaczyli dużą komnatę, ale skromnie urządzoną. Przy pokoju jest łazienka. W komnacie znajduje się metalowe łóżko, szafka nocna, szafa, biblioteczka, półka, biurko i kilka krzeseł. Na podłodze leży dywan, a w oknach wiszą firanki.

-To miejsce można zwiedzać wiele dni! Jest takie duże! – powiedział Piccolo.
-Mam skałpsułkowane roboty służące do prac domowych, gdzieś z tysiąc, wiem, że to mało, jak na taki duży zamek, ale na krótki czas wystarczy, żeby zadbały o kotki i o utrzymanie zamku choć w jako takim porządku i do gotowania, na czas naszego krótkiego tutaj
pobytu! – powiedziała Bulma.


wróć

Komentarze